Będzie nowa książka kucharska z Kołobrzegu

Minęło już sporo czasu od wydania książki „Smaczny Kołobrzeg. Kuchnie rejonu kołobrzeskiego”. Od tamtego czasu powstały publikacje Gminy Kołobrzeg i Gminy Ustronie Morskie prezentujące przepisy na dania z naszego regionu przygotowywane przez mieszkańców. Od tamtej pory trwa też moja współpraca z Gazetą Kołobrzeską, która publikuje moje przepisy. Prowadzę  również bloga i mimo, że nie odczuwam tego na co dzień to wiem, że są osoby, które uważają, iż znam się trochę na kuchni regionalnej.

Z całą pewnością wiem o niej więcej niż tego dnia kiedy zadałam sobie pytanie, czy istnieje kołobrzeska kuchnia regionalna? Czy jest na tyle wyrazista, powtarzalna, mająca cechy wyróżniające spośród wielu innych kuchni regionalnych aby móc jej przypisać konkretne cechy i określić ją jako swoistą? Jako charakterystyczną dla tej okolicy?

 Tu robię ocet jabłkowy. Zachęcam do robienia tego wspaniałego specyfiku dla zdrowia i urody. Po zdjęciach zauważycie, że kobieta zmienna jest- ja tu pokazuję się od blondynki, przez rudą, do brunetki. I komu to przeszkadza? Mojemu mężowi na pewno nie.

Zadawanie takich pytań zwykle prowadzi do przeprowadzenia analizy, może nawet pewnego rodzaju śledztwa. Zaczęłam od przepytania znajomych i przyjaciół, czy sądzą, że taka kuchnia w ogóle istnieje? Jeśli tak, to co ją wyróżnia? Na początku wszyscy byli sceptyczni. Zamknęłam się więc w muzealnej bibliotece i zaczęłam szukać informacji o tym, co jadano na terenie Kołobrzegu i Pomorza Zachodniego zanim przyszłam na świat.  Z ubolewaniem stwierdzam, że literatury na ten temat nie ma za wiele. Nie jest dobrze w tej materii, ale nie jest też beznadziejnie.  Wyszukałam kilka interesujących szczegółów, które mam nadzieję się przydadzą.

Stworzyłam ankietę, którą do dziś co jakiś czas przeprowadzam zbierając materiały na opracowanie naukowe. Może napisze jeszcze Doktorat z kuchni kołobrzeskiej, ale na razie mam dużo ciekawsze rzeczy do zrobienia. Zaczęłam spotykać się z Kucharzami i Szefami Kuchni i wtedy okazało się, że jestem na jak najlepszej drodze do zebrania konkretnych informacji o kuchni regionalnej.

Zaufało mi wtedy wiele osób i firm. Dzięki temu powstała wspaniała publikacja, która zawładnęła wyobraźnią kulinarną mieszkańców i odwiedzających nasz region gości. Miałam nadzieję, że któryś z samorządów dostrzeże potencjał, pójdzie za ciosem i opracuje Kołobrzeski Szlak Kulinarny. Jednak jak dotąd nikt nie podjął tego tematu, a to zadanie trudne i kosztowne. Nie tracę jednak nadziei i uświadamiam osoby opiniotwórcze jak wiele to może dać naszemu regionowi.

Kiedyś wapniały artysta Krzysztof Krzych tak pięknie mnie uwiecznił. Pozuje przy jego pastelu zanim mi go zabrano. Nie mam już tego portretu został mi w pamięci i na zdjęciach. Ktoś inny cieszy się z niego. Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy dorabiają się na cudzej krzywdzie.

Może teraz przyjdzie czas na zainwestowanie w dziedzinę, która jak magnes przyciągnie smakoszy z całego świata. Może nasza kuchnia stanie się tak popularna jak inne znane, światowe, bezcenne miejsca, do których przyjeżdżają rzesze turystów złaknionych oryginalnych, świeżych smaków. Jeśli uda nam się do nich dotrzeć to gwarantuję, że możemy bez kompleksów serwować to co u nas najlepsze!

Jednak najciekawszą informację zostawiłam oczywiście na koniec! Będzie nowa książka kucharska! Tym razem moja własna. Zebrałam tyle pomysłów i opracowałam wiele przepisów, więc nie ma innego wyjścia. Muszę ją zmaterializować. Oczywiście sama nie dam rady, ale rodzina, przyjaciele i znajomi to znakomita baza na wsparcie.

Będą w niej zaskakujące, intrygujące i pyszne dania, które wypróbowałam i wypróbowuję na rodzinie, przyjaciołach i znajomych. Będzie sporo informacji, których nie znacie, a z których jako mieszkańcy możecie być dumni. Będzie też o mojej historii kulinarnej. O babci, mamie, moim bracie, który ocalił przepis na śledzika kołobrzeskiego i o moim synu, który postanowił zostać kucharzem mimo, że my staraliśmy się, żeby jak ojciec został informatykiem. Będzie też o tym co mnie nakręca i co sprawia, że nie poddaje się choć nie jest to łatwe. Będą też apetyczne zdjęcia.

 

 Nawet kiedy jest sztorm w Kołobrzegu ja daję radę i wymyślam nowe rzeczy. To pomaga mi w przetrwaniu ciężkich chwil, których doświadczam. Nie poddaję się, bo wiem, że zawsze byłam uczciwa. Postępowałam tak jak mnie wychowano. Starałam się pracować jak najlepiej. Jestem dumna, że mimo tak wielu złych rzeczy, które mnie spotkały nadal potrafię się uśmiechać.  I wiecie co? Mam takie przekonanie, że los się odmieni.

Mam nadzieje, że narobię wam apetytu na więcej. A będzie jeszcze więcej, bo razem z Szefami Kuchni (z którymi bądź co bądź przez ten czas się zaprzyjaźniłam) planujemy wydać coś nad czym pracę zaczniemy jesienią, chociaż kiedy ostatnio rozmawialiśmy wydawało nam się, że zdążymy wiosną.

Książka będzie nosić tytuł; „Kuchnia poezji pełna”. Wydana zostanie pod patronatem Slow Food Polska, a opatrzy ją słowem wstępnym  Lider Convivium Szczecin Andrzej Buławski.  Będzie to opowieść o tym co najważniejsze w życiu, a o czym w pośpiechu zapominamy. O naturalnym nieśpiesznie przygotowywanym jedzeniu. O celebracji posiłków z rodziną i przyjaciółmi, a także o innych ważnych aspektach naszego życia, o które warto walczyć, bo to one budują nasza tożsamość, naszą historię kulinarną, tradycję i patriotyzm poprzez codzienne życie i posiłki dają nam zdrowie i chęć do życia.

Kuchnia poezji pełna to moja kuchnia do której was zapraszam, żeby podzielić się tym co najlepsze. Wierzę, że wyjdziecie z niej zainspirowani, zmotywowani i chętni do gotowania, pieczenia i biesiadowania. Żeby życie było pełne smaków!

Spodobał ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *