Dlaczego warto zmienić sposób żywienia

Od kiedy bardziej zaczęłam się zastanawiać nad tym, co to jest pokarm i czemu służy widzę dookoła mnóstwo jedzenia, które nie jest pokarmem.

 Jedzmy produkty sezonowe. Najlepiej smakują te uprawiane przez nas samych. Ale możemy też jeść znakomite rzeczy kupowane lokalnie. Owoce,warzywa, orzechy, kasze i inne, które są pożywieniem.

Pokarm – pożywka dostarczająca substancji chemicznych ważnych dla zachowania zdrowia i rozwoju organizmu. Są to tzw. składniki odżywcze spełniające wiele funkcji w organizmie:

  • dostarczają budulca do tworzenia, odbudowy lub utrzymania tkanek,
  • pomagają regulować procesy zachodzące w ciele,
  • służą jako “paliwo” dostarczające energii.
Warzywa to na pewno ważne pożywienie, które potrzebne jest nam każdego dnia.

To co znajduje się na półkach z jedzeniem nie zawsze jest pokarmem. Może cały ten fastfoodowy przekrój rożnych śmieci powinien nazywać się używką? Na pewno bowiem nie jest to pokarm, który tworzy i buduje nasze tkanki. Na pewno nie jest on tym, który reguluje a raczej rozregulowuje procesy zachodzące w naszym organizmie.

Owszem dostarcza energii, ale jak sami wiecie na krótko i kosztem pobierania innych substancji odżywczych potrzebnych do strawienia tych śmieci z naszych mięśni. Co między innymi spowalnia metabolizm.

Warzywa pomagają podkręcić metabolizm. Dostarczają nam substancji budulcowych i dodają energii.

Okrutna prawda jest taka, że diety nie działają. Lub jak ktoś woli działają tak długo jak się jest na diecie. Kiedy je kończymy wracamy niejednokrotnie do punktu wyjścia. Dlatego tak ważne jest, aby zmienić SPOSÓB ODŻYWIANIA.

Kolejne pytanie na jaki? Na zdrowszy, taki który sprawia, że nasza skóra jest napięta i promienna. Mamy błysk w oczach i chce nam się iść na spacer lub popływać. Na taką, która daje nam energię, pomysły i chęci do działania.

Diety, które zamulają, pozbawiają energii lub wycieńczają na pewno nie są dla nas dobre. Owszem przez jakiś czas warto się przegłodzić. Dlatego, że posty i głody przez wieki kształtowały naturalny sposób żywienia ludzi i są wpisane w naszą naturę. Niejedzenie przy wysokiej gorączce i chorobie pozwala lepiej zwalczyć infekcje. Organizm nie może wtedy trawić, kiedy musi iść na wojnę z wirusami i bakteriami. Gorączka wyzwalająca reakcje obronne organizmu pomaga choć nie jest to przyjemne.

Jak i co zatem jeść, aby:

  • dostarczyć budulca do tworzenia, odbudowy lub utrzymania tkanek,
  • regulować procesy zachodzące w ciele,
  • dostarczać paliwa i energii do działania?

Konieczne są trzy grupy pokarmów: białka, węglowodany i tłuszcze.

Często zapominamy jakim cudownym pokarmem są nasiona. Ciecierzyca, słonecznik, soczewica, migdały, orzechy laskowe. Zawierają białka i dobre tłuszcze warto je jeść codziennie.

Białka roślinne i zwierzęce. Węglowodany pochodzące z warzyw, owoców i zbóż najlepiej jak najmniej przetworzone. Dobre tłuszcze w tym oleje roślinne tłoczone na zimno, masło, smalec np. gęsi.  I tyle i aż tyle.

Przy okazji mała podpowiedź z mojego podwórka z wczoraj. Zjadłam śniadanie złożone z nasion chia zmiksowanego z kawałkiem melona i bananem. Nie dodałam nasion słonecznika, choć powinnam dla zbilansowania posiłku. Zwykle wystarcza mi to do drugiego śniadania, na który składają się owoce lub warzywa. Tym razem po wysiłku zachciało mi się jeść i nie miałam nic przy sobie. ( ważne , żeby zabierać ze sobą wszędzie wodę i zdrowe przekąski, aby być na wszelki wypadek przygotowanym). Wstąpiłam do sklepu. Kupiłam sok jabłkowy tłoczony na zimno i zaczęłam się rozglądać za czymś co mogłabym kupić i od razu zjeść.

Najłatwiejszym wyborem byłyby słodycze, ale staram się ich nie jeść jeśli już to przygotowane przeze mnie samodzielnie. Wtedy wiem co się w nich znajduje. Najpierw pomyślałam o rodzynkach w czekoladzie. I to byłby niezły wybór, ale chcę schudnąć i ograniczyłam cukry. Suszone owoce i batoniki musli bez dodatku cukru też można pomieścić w kategorii pokarmu i mogłam je kupić. Ale ja wsłuchałam się w siebie i podążyłam  za myślami i kiedy znalazłam się przy nasionach i orzechach pomyślałam oho to produkt, który pominęłam w moim śniadaniu. Intuicja podpowiedziała mi czego potrzebuję.

Często słyszę: “Beata, skąd ty masz tyle energii na to wszystko”? – Czerpię ją z natury.

Słuchajcie siebie, ale nie tego pierwszego głosu, który mówi: paczki, tort z wiśniami, pasztetowa tylko uspokójcie się i poczekajcie chwilę. Zapytajcie samych siebie co mi jest potrzebne? Jaki pokarm mam przyjąć. Może na początku będzie trudno, ale jak odrzucicie wszystkie używki odwiedzi będą pojawiały się same a wybory nie będą trudne. W nagrodę czeka was wiele radości i energii oraz lepsze i zdrowsze życie.

 

 

 

Spodobał ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *