Kołobrzeskie ciekawostki nie tylko kulinarne

Ziemie położone w dorzeczu Parsęty od mezozolitu były nawiedzane a potem zamieszkiwane przez grupy myśliwych i zbieraczy. W III tysiącleciu p.n.e pojawili się pierwsi neolityczni rolnicy i hodowcy. Na tym terenie odnaleziono liczne ślady prasłowiańskich plemion epok: brązu i żelaza. O początkach historii kuchni Kołobrzegu możemy mówić we wczesnym średniowieczu. W XII i na początku XIII wieku nastąpił rozwój i wymiana towarów. Mieszkańcy grodu Kołobrzeg zajmowali się rzemiosłem, handlem i rybołówstwem. W XIV i XV wieku przeładunki ryb i soli w porcie stanowiły przedmiot troski całej ludności stąd wprowadzono opłaty za jego korzystanie a także darowiznę od spadku na jego rozwój. Z Kołobrzegu do Szwecji i Norwegii wysyłano: sól, miód, oliwę. Do Kołobrzegu z Lubeki w 1368 roku przybył statek z winem i innymi towarami. W XV wieku statki kołobrzeskie można było spotkać na wodach holenderskich i angielskich. Z Kołobrzegu do Gdańska drogą morską eksportowano: śledzie, sól, wino chmiel.

W wieku XV na terenie Kołobrzegu mieszkało 65 rodzin rybackich, które zamieszkiwały teren przyportowy. W XVI wieku w Kołobrzegu mieszkało 5 tys. mieszkańców, którzy musieli mieć pożywienie niezbędne do życia. Rozwój ludności stawał się więc motorem napędowych dla wytwórców, handlarzy i rzemieślników, którzy zaopatrywali ich w rzeczy potrzebne w codziennej egzystencji. Po roku 1780 jak wynika z opłaty szosowej, którą musieli płacić rzemieślnicy kołobrzescy zaczęło się na tym terenie rozwijać gorzelnictwo. Aż 16 gorzelników postanowiło tutaj rozkręcić swoje warsztaty. Stale wzrastała liczba rodzin rybackich. W 1701 było ich już 95. W czasie wojny siedmioletniej domy rybackie zostały spalone, a ludność się rozproszyła. Jednak około 1770 roku wszystko zaczęło wracać do normy i na terenie przyportowym zamieszkało 26 rodzin rybaków. Około roku 1860 na terenie Kołobrzegu funkcjonowały: 3 browary, 5 gorzelni, 1 olejarnia. Według spisu z 1861 roku na terenie Kołobrzegu pracowało w tym czasie: 22 mistrzów piekarskich, 3 cukierników, 11 rzeźników i  21 rodzin, które zajmowały się rybołówstwem.

Od 1882 roku poławiano łososia i śledzia nowoczesnymi jak na te czasy statkami, które wkrótce zaczęto budować również w Kołobrzegu. W 1895 w rybołówstwie pracowało 60 osób. W okresie międzywojennym następował dalszy rozwój kołobrzeskiego rybołówstwa a liczba rybaków wzrosła z 92( w roku 1920) do 234( w roku 1932). Łowiono głównie: płastugi, dorsze, węgorze i śledzie. Już wtedy rybołówstwo kołobrzeskie dzieliło się na 3 kategorie: dalekomorskie, przybrzeżne i rzeczne. W oparciu o rybołówstwo rozwinął się w Kołobrzegu przemysł rybny. W dwudziestoleciu międzywojennym oprócz hali przetwórstwa przy basenie rybackim istniało w mieście: 8 wędzarni, fabryka tranu i mączki rybnej oraz fabryka konserw. W tym czasie działały na terenie miasta także 3 młyny parowe, 3 browary, 2 wytwórnie spirytusu, wytwórnia win owocowych.

Piwo rzemieślnicze tradycyjnie warzone.

Po wojnie II Wojnie Światowej nastąpił dalszy rozwój rybołówstwa w Kołobrzegu. Znaczącą role zaczęły odgrywać PPiUR „Barka” oraz SPRM „Bałtyk”. Dziś  dzięki dominującej funkcji turystycznej miasta nadal sporo osób żyje z rybołówstwa i przetwórstwa. Miasto ma bardzo dobre wyroby piekarnicze, wędzarnie ryb słyną ze swojej jakości a w ostatnim czasie powstał browar. Dzięki rozwojowi turystyki powstało wiele restauracji, które bazują na regionalnych produktach i rozwijają sztukę kulinarną regionu. Wielu kucharzy uczestniczy w konkursach gastronomicznych, gdzie odnoszę sukcesy. Kiedyś Kołobrzeg słynął z soli i śledzi. Dziś najbardziej rozpoznawany jest kołobrzeski ogórek kiszony w solance. Także solanka zyskuje znaczenie kulinarne jako marynata do mięs i ryb. Wpisany na listę produktów regionalnych śledzik kołobrzeski nieśmiało zaczyna być odtwarzany w prywatnych kuchniach. Do łask powrócił sękacz kołobrzeski. Na kolejne odkrycie czekają: miody, sery zagrodowe, regionalne chleby, ocet jabłkowi i owocowy i kiełbasa z łososia.

Zdjęcie dania, które zostało przygotowane do sesji zdjęciowej do Smacznego Kołobrzegu.

Co będą o nas pisać kronikarze za sto lat? Czy zapiszemy się w historii jako miejsce, które przyciągało turystów smakiem wspaniałych potraw? Czy staniemy się kulinarną stolicą regionu? Myślę, że tak.  Oczywiście zweryfikuje to historia. A ja tym czasem zaczęłam pracę nad kolejną książką kucharską. Jesteście jej ciekawi? Chcecie, żeby się ukazała. Piszcie do mnie.

Spodobał ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *