Zając nie tylko w buraczkach

…”Martwiły się inne kaczki:
“Co będzie z takiej dziwaczki?”

Aż wreszcie znalazł się kupiec:
“Na obiad można ją upiec!”
Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł, jak należy, w brytfannie,

Lecz zdębiał obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając,
W dodatku cały w buraczkach.
Taka to była dziwaczka!”

To oczywiście znany fragment wiersza Jana Brzechwy pt. Kaczka dziwaczka.

Buraczki same w sobie są znakomite. Tu chłodnik z buraczków posypany bluszczykiem kurdybankiem.

Ale miało być o zającu.

Zając nie ma wygórowanych potrzeb pokarmowych, zadowala się dziko rosnącymi trawami, pożywia się koniczyną, zjada niektóre chwasty, czasem uszczknie pędy zbóż, a w zimie, kiedy brakuje dostępnego pożywienia, zadowala się czasem korą młodych drzew i pędów, co od setek lat było prawdziwym utrapieniem sadowników.

Zające szaraki są wyłącznie roślinożerne. Piją wodę ze zbiorników sporadycznie, najczęściej wystarcza im rosa z roślin, którymi się żywią. Wiosną i latem spożywają niewielkie nadziemne części roślin, jesienią mogą zjadać korzonki lub inny wydobywany spod ziemi pokarm roślinny. W zimie obgryzają gałązki drzew i krzewów, wczesną wiosną zjadają młode pędy.

Buraczki możemy gotować lub piec. Najlepiej obrać je kiedy zmiękną. To wszechstronne warzywo nadaje się idealnie do dań z dziczyzny. A zając zalicza się do dziczyzny właśnie.

“Mięso zwierząt łownych charakteryzuje się dużą wartością odżywczą i wyjątkowymi walorami smakowymi. Jest to surowiec naturalny, pozbawiony negatywnych cech związanych z intensywnym, przemysłowym chowem zwierząt rzeźnych. Tempo wzrostu zwierzyny łownej nie jest przyspieszane, a swobodny dostęp do różnorodnego pokarmu wpływa na specyficzny smak i unikalne właściwości tego surowca. Zwierzęta dziko żyjące nie są narażone na stres związany z hodowlą przemysłową, a prawidłowo upolowane nie przeżywają stresu związanego z drogą do ubojni i mięso z nich pozyskiwane zawiera jedynie śladowe ilości adrenaliny”.

Jako dziecko często jadałam zająca w potrawce lub pasztet zajęczy. Rodzice karmili nas tym przysmakiem twierdząc, że jest bardzo zdrowy dla dzieci.

W starej ksiązce pt. “W staropolskiej kuchni i przy polskim stole” znalazłam taki przepis na zająca w śmietanie. Może wam się spodoba. A jeśli nie uda wam się kupić zająca, to może zrobicie królika? Nie będzie to już klasyka, ale czasy też mamy inne. Bardziej wegetariańskie. Pozdrawiam!

Spodobał ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *